POZYTYWNIE NAKRĘCENI NA EDUKACJĘ W IMIĘ NASZEJ WSPÓLNEJ PRZYSZŁOŚCI                    POZYTYWNIE NAKRĘCENI NA EDUKACJĘ W IMIĘ NASZEJ WSPÓLNEJ PRZYSZŁOŚCI                               

Zgoda na publikację to NIE to samo co zgoda na robienie zdjęć

logo fundacji, białe gwiazdki, palce To NIE to samo co zgoda na publikowanie ich na prywatnych kontach nauczycieli 
To NIE to samo co zgoda na przetwarzanie danych poza RODO 
Od kilku dni dostajemy setki wiadomości od rodziców i nauczycieli. I jedno powtarza się nieustannie: „Przecież rodzice podpisują zgodę na publikację wizerunku, więc o co chodzi?”
O to chodzi, że zgoda na publikację to ostatni etap, a największe ryzyko pojawia się dużo wcześniej — w momencie robienia zdjęcia, ich przechowywania i przesyłania. I to właśnie te etapy są najczęściej niezgodne z RODO.

1. Publikacja to koniec procesu. Robienie i przesyłanie zdjęć to początek ryzyka — i początek naruszeń RODO Zanim zdjęcie trafi na stronę placówki, dzieje się coś, za co odpowiada konkretny człowiek — najczęściej nauczyciel:
zdjęcie powstaje na jego prywatnym telefonie,
zapisuje się w jego prywatnej galerii,
trafia do jego prywatnej chmury,
jest wysyłane przez jego prywatny Messenger/WhatsApp,
może zostać przypadkowo udostępnione,
może zostać skopiowane,
może zostać przechwycone.

Każdy z tych etapów to przetwarzanie danych osobowych dziecka.
A RODO wymaga, by przetwarzanie odbywało się wyłącznie na sprzęcie i w systemach administratora — czyli placówki. Prywatny telefon nauczyciela NIE spełnia tego warunku.

2. Zgoda rodzica NIE oznacza zgody na:
robienie zdjęć prywatnym telefonem ,
przechowywanie ich na prywatnych urządzeniach,
wysyłanie ich przez prywatne komunikatory,
publikowanie ich na prywatnych kontach nauczycieli.

Dlaczego?
Bo zgoda rodzica dotyczy konkretnego administratora danych — placówki. Nie prywatnych zasobów pracownika. RODO nie pozwala na przerzucanie przetwarzania danych na prywatne urządzenia pracowników. To jest naruszenie.

3. Wymuszanie publikacji na prywatnych kontach nauczycieli jest niezgodne z prawem
To narusza:

  • RODO (art. 5, 24, 32),
  • prawo pracy,
  • Standardy Ochrony Małoletnich,
  • zasady bezpieczeństwa cyfrowego,
  • prawo do prywatności pracownika.

Prywatny profil nauczyciela to inny administrator danych.
Placówka nie ma prawa zmuszać pracownika do przetwarzania danych dzieci na prywatnym koncie. To jest twarde naruszenie RODO.

4. Największe ryzyko ponosi nauczyciel — również prawne

To trzeba mówić głośno: Jeśli zdjęcie dziecka wycieknie z prywatnego telefonu — odpowiada nauczyciel. Nie dyrektor. Nie organ prowadzący. Nie placówka.
Nauczyciel — jako osoba, która przetwarzała dane poza systemem administratora.

Ryzyka:
odpowiedzialność za naruszenie danych osobowych,
odpowiedzialność cywilna wobec rodziców,
odpowiedzialność dyscyplinarna,
odpowiedzialność zawodowa,
stres, protokoły, postępowania, kontrole.

I to wszystko dlatego, że ktoś kazał używać prywatnego telefonu.

5. Standardy Ochrony Małoletnich + RODO mówią jasno:
prywatne urządzenia i prywatne kanały komunikacji nie mogą być narzędziem pracy
Dlaczego?

Bo:

  • prywatny telefon nie jest zabezpieczony zgodnie z RODO,
  • prywatna chmura nie jest systemem administratora,
  • prywatny Messenger nie spełnia wymogów bezpieczeństwa,
  • prywatny Instagram nie jest oficjalnym kanałem placówki.

To nie jest „fanaberia”. To jest ochrona nauczyciela przed odpowiedzialnością, której nie powinien ponosić.

6. Dopóki nie uporządkujemy etapu robienia, przechowywania i przesyłania zdjęć, zgody na publikację są fikcją Zgoda rodzica na publikację na stronie szkoły nie ma żadnego znaczenia, jeśli:
zdjęcie powstaje na prywatnym telefonie,
trafia do prywatnej chmury,
jest wysyłane przez prywatne komunikatory,
krąży po prywatnych urządzeniach,
nikt nie wie, kto ma do niego dostęp.

To nie jest zgodne z RODO. To nie jest bezpieczeństwo. To jest iluzja bezpieczeństwa.

7. Zgoda rodzica dotyczy wyłącznie oficjalnych kanałów placówki (strona internetowa, oficjalne social media placówki).
Nie dotyczy prywatnych kont nauczycieli.

Rodzic zgadza się na publikację:

  • na stronie placówki,
  • na oficjalnym Facebooku/Instagramie/Tik Toku placówki,
  • w materiałach placówki.

Nie zgadza się na publikację na prywatnym profilu nauczyciela.
Nigdy.
Dlaczego?

Bo prywatny profil to:

  • inny administrator danych,
  • inni odbiorcy,
  • inne ryzyka,
  • inna odpowiedzialność prawna.

RODO nie pozwala na takie przetwarzanie. Placówka nie może tego wymagać.

8. Teraz trwa ewaluacja Standardów Ochrony Małoletnich — to najlepszy moment, by to doprecyzować To, co dziś budzi największe wątpliwości:

  • prywatne telefony,
  • prywatne komunikatory,
  • prywatne konta nauczycieli,
  • brak sprzętu służbowego,
  • brak procedur,
  • przerzucanie odpowiedzialności na pracowników,

— może i powinno zostać doprecyzowane właśnie teraz.

Ewaluacja trwa i to jest moment, w którym:
nauczyciele mogą zgłaszać problemy,
dyrektorzy mogą wskazywać luki,
rodzice mogą domagać się jasnych zasad,
a ustawodawca może doprecyzować przepisy tak, by nie było żadnych wątpliwości.

Jeśli chcemy realnej ochrony dzieci i realnej ochrony nauczycieli — to jest czas, by to zrobić.

Podsumowanie dla nauczyciela (najważniejsze zdanie):

"Jeśli zdjęcie dziecka z Placówki znajduje się na Twoim prywatnym telefonie , w Twojej prywatnej chmurze lub na Twoim prywatnym koncie  — to Ty ponosisz pełną odpowiedzialność!!!! Nie dyrektor. Nie placówka. Ty!!!!!! "

I właśnie dlatego mówimy o tym tak głośno — szczególnie teraz, gdy Standardy są w trakcie ewaluacji i można je poprawić tak, by chroniły wszystkich.