POZYTYWNIE NAKRĘCENI NA EDUKACJĘ W IMIĘ NASZEJ WSPÓLNEJ PRZYSZŁOŚCI                    POZYTYWNIE NAKRĘCENI NA EDUKACJĘ W IMIĘ NASZEJ WSPÓLNEJ PRZYSZŁOŚCI                               

Zasłyszana wczoraj na klatce schodowej historia, skłoniła nas do napisania tego tekstu.

dwie starsze osoby siedzące tyłem na ławce„Babcia i Dziadek nie przyjdzie, bo leżą w grobie…”

  • „Nie chcę iść do przedszkola.”
  • „Dlaczego, Kochanie?”
  • „Bo znowu będziemy ćwiczyć przedstawienie na Dzień Babci i Dziadka.”
  • „A nie chcesz wystąpić?”
  • „Nie… bo babcia i dziadek nie przyjdą. Oni leżą w grobie.”

A potem jeszcze jedno zdanie — takie, które potrafi zatrzymać oddech:

  • „A pani powiedziała przy wszystkich, że mam zagrać dla innych dziadków. Bo muszę wystąpić, bo wszyscy razem przygotowujemy spektakl.”

To nie jest historia o „wrażliwym dziecku”.

To jest historia o świecie, który wciąż nie widzi dziecięcej perspektywy. O tradycji, która miała być piękna, a potrafi boleśnie dotknąć. O dorosłych, którzy — często w dobrej wierze — ranią bardziej, niż się spodziewają.

Dzień Babci i Dziadka — piękna tradycja, która nie dla wszystkich jest piękna W przedszkolach i szkołach to jedno z najważniejszych świąt. Laurki, wierszyki, występy, zaproszenia, zdjęcia. Wzruszenie, łzy, dumne spojrzenia. Ale pod tą warstwą czułości kryje się coś, o czym rzadko mówimy: dla wielu dzieci to święto jest trudne, bolesne, a czasem wręcz wykluczające. I to nie dlatego, że dzieci są „delikatne”. To dlatego, że dorośli nie zawsze widzą ich emocje. Nie każde dziecko ma babcię i dziadka. I nie każde ma do nich dostęp Są dzieci, których dziadkowie: nie żyją, mieszkają daleko, pracują zawodowo, nie utrzymują kontaktu z rodziną, są chorzy lub niedostępni emocjonalnie, itd...

A jednak wciąż słyszymy: „Przynieś zdjęcie babci i dziadka” „Zrobimy prezent dla dziadków”, „Zapraszamy babcie i dziadków na występ”. Dla części dzieci to nie jest zadanie. To jest przypomnienie o stracie, braku, tęsknocie, wstydzie.

Dla wielu dzieci ten dzień jest trudny także wtedy, gdy dziadkowie są obecni
Dlaczego?
Bo nie lubią występować, bo boją się oceny, bo nie chcą być przytulane, bo relacja jest sporadyczna, bo presja „daj buziaka” narusza ich granice. Dzieci nie są odpowiedzialne za emocje dorosłych. Czułość nie może być zadaniem. Bliskość nie może być obowiązkiem.

Z jakimi trudnościami mierzą się dzieci?

1. Poczucie inności i wykluczenia. Wstyd, lęk, poczucie winy, chęć ukrywania prawdy.
2. Konfrontacja ze stratą lub tęsknotą. Jedno zadanie — „Narysuj babcię” — może otworzyć ogromny ból.
3. Lęk przed występami i oceną. Dla wielu dzieci to stres, nie radość.
4. Presja czułości i naruszanie granic. „Daj buziaka” może być dla dziecka przemocowe.
5. Trudne relacje rodzinne. Święto przypomina o tym, co bolesne.
6. Poczucie odpowiedzialności za emocje dorosłych. „Babci będzie przykro…” — to ciężar nie dla dziecka.
7. Nadmiar bodźców. Hałas, tłum, zmiana rutyny — przeciążenie sensoryczne.
8. Brak języka do wyrażenia emocji. Płacz, złość, wycofanie — to nie „humory”. To sygnały.

Dzień Babci i Dziadka może być piękny — ale tylko wtedy, gdy jest mądry i inkluzywny

1. Nie zakładajmy, że każda rodzina wygląda tak samo. Zamiast „babcia i dziadek” — osoby ważne w życiu dziecka.
2. Nie zmuszajmy do występów i czułości. Dziecko może wybrać. Może też odmówić.
3. Nie zawstydzajmy. Nigdy nie pytamy: „A gdzie twoja babcia?”.
4. Pytajmy dzieci o ich potrzeby. "Co będzie dla ciebie komfortowe?”

To my, dorośli, tworzymy klimat tego święta  Dzieci nie mają wpływu na to, jak wygląda ich rodzina. Ale mają prawo: nie czuć się gorsze, nie czuć presji, nie udawać emocji, nie być zmuszane do bliskości, nie tłumaczyć się z rodzinnych historii.
To my decydujemy, czy Dzień Babci i Dziadka będzie:
świętem czułości
czy
świętem presji i wykluczenia.

Dzień Babci i Dziadka może być piękny. Ale tylko wtedy, gdy jest dla wszystkich. Nie chodzi o rezygnację ze święta. Chodzi o zmianę perspektywy. O empatię. O odwagę, by powiedzieć: „Zróbmy to inaczej, mądrzej, delikatniej.” Bo dzieci nie potrzebują idealnych dorosłych. Potrzebują dorosłych, którzy widzą. 

Na koniec… kilka słów, które naprawdę warto unieść dalej

Jeśli ten tekst poruszył Cię choć odrobinę — zatrzymaj się na moment. Pomyśl o dzieciach, które w tych dniach siedzą w salach przedszkolnych i szkolnych, próbując zmieścić swoje emocje w ramach, które ktoś dla nich zaplanował. Pomyśl o tych, które milczą, bo nie wiedzą, jak powiedzieć, że coś je boli. Pomyśl o tych, które udają odwagę, choć w środku drży im całe serce.

A potem pomyśl o tym, jak niewiele trzeba, by to zmienić. Jedna rozmowa. Jedna decyzja. Jedna uważność więcej. Jeśli wierzysz, że dzieci zasługują na mądrzejszy, delikatniejszy świat — pomóż ten tekst ponieść dalej. Udostępnij go, porozmawiaj o nim w swojej placówce, pokaż komuś, kto może coś zmienić. Bo zmiana zaczyna się od świadomości. A świadomość zaczyna się od jednego człowieka, który powie: „Zatrzymajmy się. Zróbmy to inaczej.”