POZYTYWNIE NAKRĘCENI NA EDUKACJĘ W IMIĘ NASZEJ WSPÓLNEJ PRZYSZŁOŚCI                    POZYTYWNIE NAKRĘCENI NA EDUKACJĘ W IMIĘ NASZEJ WSPÓLNEJ PRZYSZŁOŚCI                               

Rekrutacja rusza. I znowu widzimy dzieci w roli reklamy. Czas powiedzieć: dość.

czerwony znak, biała dłoń w znakuZbliżają się tygodnie rekrutacji do przedszkoli i żłobków. A wraz z nimi — jak co roku — zaczyna się festiwal filmików, rolek i zdjęć dzieci, które mają „sprzedać” placówkę. Publiczne, prywatne, niepubliczne — wszędzie to samo. Obserwujemy w wielu placówkach (z naszego doświadczenia) coś szczególnie niepokojącego: brak Standardów Ochrony Małoletnich na stronie, albo nie ma ich wczale, brak procedur, brak polityk… za to pełno nagrań dzieci w Internecie. To nie jest drobne niedopatrzenie. To jest realne zagrożenie — prawne, etyczne i społeczne.

Wizerunek dziecka to nie narzędzie marketingowe. To jego prywatność na całe życie. Każde zdjęcie i każdy filmik wrzucony do sieci tworzy cyfrowy ślad, który zostaje tam na zawsze. Dziecko nie ma wpływu na to, jak będzie postrzegane za kilka lat. Nie ma wpływu na to, kto pobierze te materiały. Nie ma wpływu na to, jak zostaną wykorzystane. A my — dorośli — mamy obowiązek je chronić. Nie eksponować. Nie wykorzystywać do promocji.

AI zmieniło wszystko. To, co dziś jest „urocze”, jutro może stać się materiałem, którego nikt nie chce sobie wyobrażać. Dzisiejsze narzędzia AI potrafią:

  • przerabiać twarze dzieci na inne ciała ,
  • tworzyć realistyczne sceny ,
  • generować treści pedofilskie na podstawie prawdziwych zdjęć i filmów .

Wystarczy jedno publiczne nagranie. Jedno zdjęcie. Jedno udostępnienie. Placówka, która publikuje wizerunek dzieci, nie ma żadnej kontroli nad tym, gdzie te treści trafią i co się z nimi stanie.

A teraz pytanie, które powinno wywołać zimny dreszcz:
Czym te materiały są robione?

Bo jeśli:

  • filmiki powstają na prywatnych telefonach nauczycieli ,
  • zdjęcia są przechowywane na prywatnych dyskach ,
  • materiały są wysyłane przez prywatne komunikatory ,

to mamy do czynienia z poważnym naruszeniem RODO i Standardów Ochrony Małoletnich. 

W wielu placówkach prywatnych… Standardów nie ma nawet na stronie. Nie ma procedur. Nie ma polityk. Nie ma zasad bezpieczeństwa cyfrowego. Za to są filmiki. Są zdjęcia. Są rolki. To nie jest „brak formalności”. To jest brak ochrony dzieci.

I teraz najważniejsze: pierwsze pozwy już są.

Coraz więcej pełnoletnich osób, które jako dzieci były fotografowane i nagrywane w placówkach, po latach pozywa te instytucje.
Dlaczego?

Bo:

  • ich wizerunek był publikowany bez ich zgody ,
  • materiały krążyły w internecie latami ,
  • nie mieli żadnej kontroli nad tym, gdzie trafiły ,
  • placówki nie miały procedur, zabezpieczeń ani podstaw prawnych .

To nie jest przyszłość. To nie jest „może kiedyś”. To dzieje się teraz. I każda placówka, która dziś beztrosko publikuje wizerunek dzieci, musi mieć świadomość, że za kilka lat to właśnie te dzieci — już jako dorośli — mogą zapukać do drzwi z pozwem.
A teraz — rodzice. Czas się obudzić.

Bo to nie jest tylko problem placówek.
To jest także problem nas, dorosłych, którzy:

  • podpisują zgody „bo wszyscy podpisują” ,
  • nie czytają, na co naprawdę wyrażają zgodę ,
  • nie pytają, gdzie trafiają zdjęcia ich dzieci ,
  • nie sprawdzają, czy placówka ma Standardy ,
  • nie reagują, gdy widzą swoje dziecko w internecie bez kontekstu i kontroli .

Rodzice — jeśli Wy nie zapytacie, nikt za Was tego nie zrobi.

Podczas rekrutacji zapytajcie:

  • Czy placówka ma opublikowane Standardy Ochrony Małoletnich?
  • Czy nauczyciele mogą nagrywać dzieci prywatnymi telefonami? 
  • Gdzie przechowywane są zdjęcia i filmy? 
  • Kto ma do nich dostęp? 
  • Jak długo są archiwizowane? 
  • Czy placówka publikuje wizerunek dzieci w internecie? 
  • Czy można odmówić zgody bez konsekwencji? 

Jeśli placówka nie potrafi odpowiedzieć — to jest odpowiedź.

Prywatne czy publiczne — rekrutacja nie usprawiedliwia łamania prawa. Marketing nie może być ważniejszy niż bezpieczeństwo. Zasięgi nie mogą być ważniejsze niż godność.
„Ładne filmiki” nie mogą być ważniejsze niż prawo.

Dzieci nie mają głosu. Ale my mamy. I musimy go użyć — szczególnie teraz. Bo jeśli dorośli nie będą bronić ich prawa do prywatności, bezpieczeństwa i godności, to kto to zrobi?Placówki — wszystkie, bez wyjątku — czas na refleksję.

Czas na odpowiedzialność.
Czas na zmianę.