Dziecko ma prawo do dwojga rodziców. Nie do lojalności. Nie do wyboru. Do miłości.
Dziecko nie powinno być zmuszane do opowiadania się po żadnej stronie. Nie powinno być świadkiem wojny dorosłych. Nie powinno być kartą przetargową, narzędziem zemsty, zakładnikiem emocji. Dziecko ma prawo do obojga rodziców. Do relacji z mamą i tatą — jeśli nie zagraża to jego bezpieczeństwu. Do miłości, do kontaktu, do wspomnień, do obecności. Do tego, by nie musiało wybierać.
Co mówi prawo?
Artykuł 9 Konwencji o Prawach Dziecka mówi jasno: Dziecko nie powinno być oddzielane od swoich rodziców wbrew ich woli, chyba że jest to konieczne ze względu na jego dobro. Jeśli rodzice nie mieszkają razem, dziecko ma prawo do regularnych kontaktów z każdym z nich.
To prawo znajduje potwierdzenie również w polskim Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym.
Zgodnie z art. 113 § 1: „Niezależnie od władzy rodzicielskiej, rodzice oraz ich dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów.”
To oznacza, że:
- nawet jeśli jeden z rodziców nie sprawuje władzy rodzicielskiej, dziecko nadal ma prawo do kontaktu z nim,
- kontakty obejmują nie tylko spotkania, ale też rozmowy telefoniczne, wiadomości, komunikację online,
- utrudnianie lub uniemożliwianie kontaktów jest naruszeniem prawa dziecka.
Alienacja rodzicielska to przemoc
Alienacja rodzicielska — czyli celowe odcinanie dziecka od drugiego rodzica — to forma przemocy emocjonalnej. To nie „trudna sytuacja”. To nie „ochrona dziecka”. To krzywda. Dziecko, które słyszy złe słowa o drugim rodzicu, zaczyna się bać, wstydzić, czuć winne. Dziecko, które nie może utrzymywać kontaktu z jednym z rodziców, traci połowę siebie. Bo dziecko nie dzieli miłości na pół. Ono kocha całym sercem — i mamę, i tatę. Alienacja zostawia ślady. W poczuciu tożsamości. W relacjach. W dorosłości.
Refleksja na dziś
Zatrzymajmy się. Zadajmy sobie pytania:
- Czy moje dziecko ma kontakt z obojgiem rodziców?
- Czy nie obciążam go własnym bólem, żalem, rozczarowaniem?
- Czy nie zmuszam go do lojalności?
- Czy nie odbieram mu prawa do miłości?
Bo dziecko nie jest stroną w konflikcie. Nie jest sędzią. Nie jest mediatorem. Jest dzieckiem. I ma prawo do dwojga rodziców — nawet jeśli oni nie są już razem.
Jak powiedział Antoine de Saint-Exupéry; „Miłość nie polega na tym, żeby patrzeć na siebie nawzajem, lecz żeby patrzeć razem w tym samym kierunku.”
Niech ten dzień będzie dniem odwagi. Dniem, w którym dorośli przestają walczyć kosztem dziecka. Dniem, w którym dziecko odzyskuje prawo do miłości — z obu stron.
Udostępnij dalej
Zachęcamy wszystkie placówki edukacyjne, nauczycieli, rodziców i opiekunów do dzielenia się tym wpisem. Niech listopad będzie miesiącem, w którym dzieci nie są dzielone — lecz wspierane.